Pogańskie zawiązki zwyczajów wigilijnych

22 grudnia 2015 - autor: G

W wierzeniach ludowych noc wigilijna to noc, w czasie której błąkają się duchy, jest to czas dziwów i nadprzyrodzonych mocy, rządzony przez nieodgadniony świat zmarłych. Tej nocy nie ma rzeczy niemożliwych. Ptaki rozmawiają ludzkim głosem, mówią także zwierzęta domowe. Zatopione w zamarłych jeziorach dzwony głucho jęczą. choinka

Woda w źródłach i rzekach na chwilę zamienia się w wino i miód, a nawet w płynne złoto. Biada człowiekowi, który usiłowałby zerwać zasłonę z tajemnic wigilijnej nocy. W tradycji ludowej zachowało się mnóstwo opowieści o śmiałkach pochłoniętych przez źródła, z których chcieli zaczerpnąć wina, o gospodarzach, którzy od swoich wołów usłyszeli wyrok śmierci, gdyż podsłuchiwali ich tajemną rozmowę…

Korzenie wieczerzy wigilijnej sięgają czasów prasłowiańskich. Zamiast wieczerzy wigilijnej dawni Słowianie mieli stypę zaduszną. Do niedawna na wsi wierzono, że w dzień wigilijny zjawiają się na ziemi dusze zmarłych i przybierając postać wędrowców czy zwierząt (szczególnie wilków), przychodzą do swoich domów. Jeszcze w XIX wieku wierzono, że w czasie wieczerzy wigilijnej można ujrzeć osobę zmarłą w bieżącym roku, należy tylko wyjść do sieni i spojrzeć przez dziurkę od klucza, a wówczas ujrzy się ją siedzącą na opróżnionym miejscu. Dla przybysza z zaświatów zostawiano wolne miejsce przy stole. Dziś puste miejsce zostawiamy dla niespodziewanych gości.

Wigilii przypisywano znaczenie symboliczne, wręcz magiczne. Za symboliczny uznawano sposób zachowania się przy stole, do wielu drobnych zdarzeń całego dnia przywiązywano wielką wagę – mogły bowiem zadecydować o pomyślności i zdrowiu w przyszłym roku. Wierzono, że nieposzanowanie świętego wieczoru może spowodować wszelkie nieszczęścia.

Jaka Wigilia – taki cały następny rok.

Na przestrzeni wieków zwyczaje ludowe i obrzędy religijne różnych wyznań, narodowości i kultur splatały się ze sobą i łączyły w przedziwne formy. Część z nich zanikała, inne wzbogacały się i rozrastały. Antyczne, pogańskie zwyczaje zespoliły się ze zwyczajami chrześcijańskimi, a każdy naród zabarwił je specyficznymi cechami swojej kultury i nadał im własną treść.

Niektóre zwyczaje zachowały się w Polsce do dzisiaj, choć nie zawsze w pierwotnej formie.

Gospodarz rozpoczynał dzień wigilijny wyprawą do lasu po zielone gałęzie lub po drzewko. Las traktowany był jak tamten świat, a wyniesiona z niego ukradkiem choinka miała przynieść „złodziejowi” szczęście i powodzenie. Od wieków zielone gałęzie stanowiły symbol życia, płodności i radości.

Wcześniej wiejskie izby ozdabiane były podłaźnikami. Podłaźnik był robiony z gałęzi świerku, sosny lub jodły, przystrojony orzechami, jabłkami, kolorowymi wstążkami. Wieszano go pod sufitem, nad stołem wigilijnym, nad drzwiami czy futrynami okien. Miał przynieść ludziom dobrobyt, szczęście, urodzaj i zdrowie, chronić przed złem i urokami.

Do tradycji wigilijnych należało dopilnowanie, aby do wieczerzy wigilijnej zasiadała parzysta liczba osób; nieparzysta wróżyć miała rychłą śmierć jednego z biesiadników.

Wieczerza rozpoczynała się wspólną modlitwą i do końca miała charakter uroczysty i poważny. Nikomu – oprócz gospodyni – nie wolno było wstawać od stołu (wróżyło to nieszczęście lub śmierć) ani rozmawiać (aby w ciągu roku nie było kłótni).

Liczba postnych potraw wigilijnych powinna być nieparzysta: dawniej u chłopów było 5 do 7 potraw, 9 u szlachty, 11 lub 13 u arystokracji. Taka liczba potraw miała zapewnić urodzaj w następnym roku.

Uważano, że należy skosztować wszystkich potraw wigilijnych, wówczas w ciągu roku nie zazna się głodu.

Stół był nakryty śnieżnobiałym obrusem, ponieważ biel w symbolice chrześcijańskiej wyraża radość i symbolizuje prawdę, czystość i doskonałość. Pod obrusem układano siano lub słomę – jako symbol narodzin Pana Jezusa w stajence.

Wiele obrzędów i wierzeń wigilijnych związanych jest ze zdrowiem. Wierzono, że kto w Wigilię kichnie, ten będzie zdrowy przez cały rok. Wiele potraw gotowano z rzepy, z nadzieją, że uchroni to przed bólem zębów. Jabłka jedzone podczas wieczerzy miały zapobiegać bólowi gardła, a orzechy bólowi zębów.

W Wigilię starano się nic nie pożyczać, uważano bowiem, że kto tego dnia coś z domu swojego wydaje, ten niczego się nie dorobi.

Pamiętano, aby przy wieczerzy mieć przy sobie pieniądze – wtedy będą przez cały rok. Myjąc się rano, wkładano do wody kilka srebrnych, a nawet złotych monet. Dotykano ich, aby być silnym jak kruszec, z którego monety zrobiono.

Cały dzień spędzano w spokoju i wesoło, gdyż zapewniało to szczęście i pomyślność w przyszłym roku.

Należało uważać, aby w poranek wigilijny pierwszy do domu wszedł mężczyzna, a nie kobieta. Przyjście mężczyzny wróżyło na cały rok zdrowie, natomiast kobieta przynosiła choroby.

Niegdyś opłatkom wigilijnym przypisywano wiele różnych, niezwykłych, dobroczynnych właściwości. Sama ich obecność w domu miała zapewniać dostatek, spokój i błogosławieństwo boże, chronić dom przed piorunem, pożarem i innymi nieszczęściami. Wierzono, że ten kto opłatkiem się łamie nie zazna przez cały rok głodu i co więcej będzie mógł dzielić się chlebem z innymi. Wierzono, także, że jeśli ktoś zabłąkany w lesie przypomni sobie z kim opłatek łamał, to szybko odnajdzie drogę i szczęśliwie powróci do domu. Okruch opłatka wrzucony do studni miał oczyszczać wodę, a pijącym ją ludziom i zwierzętom zapewnić zdrowie i siłę.

Do wieczerzy wigilijnej zasiadano, gdy na niebie ukazywała się pierwsza gwiazda – na pamiątkę Gwiazdy betlejemskiej prowadzącej pasterzy do Betlejem.

Prezenty wręczano wtedy, gdy na niebie zapłonęła pierwsza gwiazdka. Wigilijny zwyczaj obdarowywania się wywodzi się z rzymskich Saturnaliów. Potem wiązano go z podarkami składanemu małemu Jezusowi przez Trzech Króli.

Prezenty gwiazdkowe były różne, choć dzieciom na ogół dawano zabawki. W domach zamożnych, oprócz cennych przedmiotów, młodym pannom i chłopcom kładziono na stole także pięknie napisane karteczki z dowcipnymi wierszami zawierającymi przeważnie aluzję do małżeństwa.

Najpopularniejsze potrawy wigilijne w dawnych czasach to: zupa migdałowa, karp na szaro, szczupak z szafranem, groch z kapustą, kluski z makiem i miodem, tradycyjna kutia, przyrządzana z kaszy pszennej, miodu i maku oraz kompot z suszonych owoców.

Wszystkim daniom wigilijnym przypisywano symboliczne znaczenie, np. chleb symbolizował dobrobyt i początek nowego życia, wypieki z mąki zapewniały pomyślność w nadchodzącym roku, ryba przypominała o chrzcie, zmartwychwstaniu, odradzaniu życia oraz nieśmiertelności, groch – chronił przed chorobami, mak był symbolem płodności.

Jeszcze jakieś pięćdziesiąt lat temu nie tylko każdy region Polski, ale niemal każda wieś miała swoje miejscowe, regionalne potrawy wigilijne. „Najpierw był buraczany kwas, gotowany na grzybach z ziemniakami całymi, a potem przyszły śledzie w mące obtaczane i smażone na oleju konopnym, później zaś pszenne kluski z makiem, a potem szła kapusta z grzybami, olejem również omaszczona, a na ostatek podała Jagusia przysmak prawdziwy, bo racuszki z gryczanej mąki z miodem zatarte i w makowym oleju uprażone, a przegryzali to wszystko prostym chlebem, bo placka ni strucli, że z mlekiem i masłem były, nie godziło się jeść dnia tego…”
(Reymont, Chłopi).

Ścisły post zachowywała prosta ludność. Uczty wigilijne w staropolskich dworach wyróżniały się ogromną różnorodnością.

Po kolacji zapalano na choince świeczki i zaczynano śpiewać kolędy, oglądano podarunki, a później, aż do pasterki, grano w kości i karty na orzechy. Od wieków istniała tradycja, że gra w ten właśnie wieczór ma przynosić szczęście, lecz zwyczajowe prawo zabraniało gry na pieniądze.

Istniało wiele wróżb wigilijnych, na przykład dotyczących zamążpójścia i ożenku.

Po wieczerzy panny i kawalerowie ciągnęli źdźbła słomy spod obrusa. Zielone oznaczało ślub, zwiędłe – oczekiwanie, żółte – staropanieństwo lub pozostanie w stanie kawalerskim.

Dziewczęta wychodziły przed dom i wołały głośno; z której strony echo odpowiedziało, z tej mąż przyjdzie.

W Polsce kolacja wigilijna ma znaczenie szczególne. Historia naszego narodu sprawiła, że różnymi wyrokami i „ukazami” władze zaborcze i okupacyjne wysyłały Polaków na Sybir, do obozów koncentracyjnych, na emigrację. Zawsze i wszędzie jednak w noc wigilijną spotykali się wygnańcy, żeby okazać sobie bliskość, żeby przełamać się opłatkiem.

Bibliografia:

1. Golon Krystyna: Tradycje i obyczaje świąt Bożego Narodzenia jako wyjątkowa pamiątka rodzinna. „Biblioteka w Szkole” 2004 nr 11 s. 10-12
2. Hryń-Kuśmierek Renata: Polskie tradycje doroczne. Poznań: Publicat, 2005. ISBN 83-245-0499-0
3. Szymanderska Hanna: Wigilia. Warszawa: Świat Książki, 2006. ISBN83-247-0355-1
4. Wojciechowska Beata: Od Godów do Trzech Króli: zwyczaje bożonarodzeniowe i noworoczne w średniowiecznej Polsce. „Mówią Wieki” 2004 nr 12 s.22-27

Za: http://www.bibliotekawszkole.pl/inne/gazetki/78/index.php

Reklamy

  • 809,740 wyświetleń
%d blogerów lubi to: