Konstantyn Wielki – wzór do naśladowania dla dzisiejszych polityków

7 października 2015 - autor: G

Jeden z historyków słusznie stwierdził: „Chrześcijaństwo, identyfikując prawdę z wiarą, musi nauczać – i właściwie zrozumiane, naucza – że jakakolwiek ingerencja w prawdę jest niemoralna. Wierzący chrześcijanin nie musi obawiać się faktów; chrześcijański historyk, który zakreśla linie ograniczające dziedzinę poszukiwań w jakiejkolwiek kwestii, przyznaje się do ograniczeń swej wiary”.tmp573894457900924928Obawiający się o prawdę wierzący hamuje cały wysiłek chrześcijańskiego przedsięwzięcia, którym jest poszukiwanie prawdy.

Niestety historia jest często postrzegana bardzo subiektywnie przez danego obserwatora, szczególnie, jeśli na kwestie historyczne patrzy się z tylko ze świeckiej bądź religijnej perspektywy. Zbadajmy życie założycieli jakiejkolwiek religijnej grupy; przeczytajmy zapiski w książkach, magazynach i czasopismach napisanych przez świeckich autorów, a następnie przestudiujmy życie tej samej osoby biorąc za punkt wyjścia autobiografie, lub dzieła jego wiernych entuzjastów, a stwierdzimy, że poza kilkoma faktami i drugorzędnymi, niemożliwymi do wymazania danymi statystycznymi, w bardzo małym stopniu zgadzają się one ze sobą. Pod wpływem czasu, pomiędzy prawdą historyczną a kanonizowaną wersją faktów powstaje ogromna przepaść. Wymagało wielkiej umiejętności ukrycie ciemnej strony życia ojców założycieli takich religijnych grup jak, dla przykładu, Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych Dni Ostatnich (Joseph Smith) czy Prezbiterian (Jan Kalwin).

W przeciwieństwie do tego, relacje Pisma Świętego szczerze ujawniają także ciemne strony życia ich bohaterów – włączając w to szczegóły dotyczące ich pijaństwa czy rozwiązłości seksualnej. Nam jednak wydaje się, że konieczne jest oczyszczenie życia późniejszych przywódców religijnych. Może niektórym wydawać się to nieprzyjemne i szorstkie, ale wydaje się nam, że ma to związek z wypowiedzią Jezusa: „Zepsute drzewo nie może przynosić dobrych owoców” (Mt 7:18). Może jest tak, że ujawnienie wszystkich szczegółów ich życia mogłoby odsłonić nasiona zepsucia? Podjęto zdumiewające wysiłki, by życie znanych przywódców religijnych przedstawić w jak najlepszym świetle. Miano nadzieję, że pomoże to w przyjęciu ich systemu wierzeń i nauk, jakie po sobie zostawili.

Podobnie, kiedy czytamy różnorodne sprawozdania dotyczące pochodzenia Trójcy. Wskazują na krwawe, trwające całe wieki bitwy pomiędzy chrześcijanami, w których tysiące zapłaciło życiem, zanim doktryna Trójcy została w końcu kanonizowana jako chrześcijański dogmat, więcej niż trzy wieki po śmierci założyciela chrześcijaństwa.

Jak rozwiązano ten tragiczny spór? Jeden człowiek, Cesarz Konstantyn, zmienił bieg chrześcijańskiej historii. Był pierwszym, który doprowadził do połączenia chrześcijaństwa, pogaństwa i państwa pod patronatem Rzymskiego Imperium. Jak wykazuje Johnson, Konstantyn bez wątpienia podzielał powszechny wtedy pogląd, że powinno się respektować wszystkie kulty religijne, aby nie narażać się na gniew ich różnorodnych narodowych bóstw. Zauważa on również, że Konstantyn „wydaje się być czcicielem słońca, jednego z licznych późnopogańskich kultów, który obchodził swoje praktyki religijne w tym samym czasie, co chrześcijanie. Czczenie takich bóstw nie było nowym pomysłem. Każdy Grek i Rzymianin wierzył, że sukces polityczny był następstwem religijnej pobożności. Chrześcijaństwo było religią ojca Konstantyna. Chociaż Konstantyn twierdził, że jest trzynastym apostołem, nie doświadczył nagłego nawrócenia na drodze do Damaszku. W rzeczywistości jest wątpliwe, czy kiedykolwiek naprawdę porzucił cześć dla słońca. Po wyznaniu, że przyjmuje chrześcijaństwo, wybudował łuk triumfalny dla boga słońca, a w Konstantynopolu ustawił posąg tego samego solarnego bóstwa, noszącego rysy jego własnej twarzy. W końcu, po swojej śmierci, został deifikowany oficjalnym edyktem cesarskim, tak jak wielu innych władców Imperium przed nim”.

W Konstantynie, zawodowym żołnierzu, chrześcijaństwo osiągnęło niezwykłe mistrzostwo. Był on najpotężniejszym świeckim władcą, jaki zaliczony został w poczet bohaterów Kościoła. Dobrze byłoby zapytać, na ile jego życie odzwierciedlało życie założyciela chrześcijaństwa, który nosił tytuł „Książę Pokoju”.

„Święty” Konstantyn

To był ten sam Konstantyn, który wjeżdżał triumfalnie do Rzymu trzymając w dłoniach włócznię z nabitą na nią, ociekającą krwią, ściętą głową swego rywala (własnego szwagra). Uznał on, że zwycięstwo zawdzięcza wizji, w której widział dwie pierwsze greckie litery imienia Chrystusa. Historia ta ma różne warianty, jednak zgadza się w tym, że przed tą historyczną masakrą, rozkazał on, aby te same litery zostały namalowane na tarczach jego żołnierzy. Niecałe sześć lat przed swym triumfalnym marszem na Rzym, rozkazał on porąbać na kawałki setki uwięzionych frankijskich buntowników. Pozostawał także lojalny, kiedy antychrześcijańska polityka Dioklecjana doprowadziła do spalenia świętych pism chrześcijan i okaleczania wierzących, którzy odmówili oddania czci pogańskim bogom.

Cynik mógłby spytać, jak bardzo życie Konstantyna odzwierciedlało życie skromnego cieśli z Nazaretu. Pomimo, że krótko przed śmiercią Konstantyn przyjął chrzest, podejrzewa się, że jego zainteresowanie chrześcijaństwem, poza normalnym przesądem wojowników tamtych czasów, mogło mieć w większości podłoże polityczne. Jego pragnienie, by zaprowadzić ład w podzielonym imperium wymagało wielkiej politycznej wnikliwości. Tej zdolności Konstantyna mogliby pozazdrościć mu współcześni politycy, zmuszeni nadskakiwać różnej maści aktywnym politycznie, zwalczającym się grupom religijnym. Niektórzy faktycznie wzięli z niego przykład, twierdząc w czasie swych kampanii wyborczych, że są „nowonarodzonymi chrześcijanami”.

Źródło (fragmenty): http://www.apologeta.nazwa.pl/teologia/Buzzard%20-%20Trojca.pdf

Advertisements
%d bloggers like this: