JOW-y to prymitywne rozwiązanie, które ułatwia kontrolę sceny politycznej przez ukrytą władzę

3

3 września 2015 - autor: G

Czy jest Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

e3424473-d2f8-4e7e-ac8b-fc20ae0e9f3e

Nie. Jestem przeciwny JOW-om m.in. dlatego, że przez kilka lat widziałem, jak system ten funkcjonuje na co dzień w Indiach i Bangladeszu, gdzie od początku niepodległości tych państw jest on tam wierną kopią systemu brytyjskiego. System ten spetryfikował tam absolutną władzę miejscowych bonzów i mafii, wprowadził niemal instytucjonalną korupcję i tak jak wszędzie nieuchronnie doprowadził do powstania dwupartyjnego systemu politycznego w jego klasycznej wersji. Nie sądzę, że Polacy są lepsi od Hindusów i że u nas będzie inaczej.

Moim zdaniem należy również skasować jednomandatowe okręgi wyborcze w wyborach do Senatu, wprowadzone przez Platformę Obywatelską, ale w tym względzie mój postulat idzie dużo dalej, ponieważ uważam, że należy w ogóle skasować Senat jako kosztowne, a zupełnie zbędne zbiorowisko synekur.

JOW-iści powtarzają do znudzenia swoją mantrę, że jednomandatowe okręgi wyborcze spowodują odpartyjnienie parlamentu, ponieważ wyborca oddaje głos na konkretną, pojedynczą osobę, na wolnego kandydata bez partyjnych zobowiązań, a nie na listę wystawioną przez partię.

To bzdura: autorzy takich komunałów bujają w obłokach. Także w systemie JOW-ów przytłaczająca większość elektoratu, także w USA, UK, Kanadzie czy Australii oddaje głosy na jedną albo drugą partię, a nie na osoby.

Dowód? Kiedy w systemie JOW partyjna oligarchia chce wyrzucić któregoś ze swoich kolegów, władze partii po prostu nie wyrażają zgody, by polityk ten kandydował ponownie z jej poparciem w którymkolwiek okręgu, a to w zupełności i zawsze bez pudła wystarcza, by nie miał żadnych szans w najbliższych wyborach. Jest bajką dla naiwnych, że JOW-y sprzyjają uzyskaniu mandatów przez postacie wybitne. Gdzie one są? Proszę je wskazać!

Zdecydowana większość członków brytyjskiej Izby Gmin czy amerykańskiej Izby Reprezentantów to partyjne miernoty bez własnej osobowości, bezbarwne automaty do naciskania guzika do głosowania, nie reprezentujące sobą niczego poza poparciem partii i jej kierownictwa.

Czyli zupełnie tak samo, jak w obecnym polskim Sejmie. JOW-y są propagandowym złudzeniem dla ludzi spragnionych zmiany, ale na pewno jej nie przyniosą. Po kilku latach ludzie będą zgrzytać zębami, że znowu dali się nabrać, ale wtedy będzie już za późno.

Dwie partie, które w systemie JOW zawłaszczają i petryfikują scenę polityczną, są zawsze beznadziejne, nijakie i puste. Wystarczy popatrzeć na klasyczne partie Demokratów i Republikanów w USA, albo konserwatystów i labourzystów w Wielkiej Brytanii.

Partie te nie mają własnych ideologii ani programów. Różnią się wyłącznie poglądem na to, która z nich powinna sprawować władzę. Cynicznie ogłupiają wyborców, przedstawiając im zawsze rywali jako zło absolutne, ale przecież we wszystkich istotnych kwestiach zajmują identyczne z nimi stanowisko. Brytyjska Partia Konserwatywna w praktyce niczym nie różni się od Partii Pracy, a amerykańska Partia Demokratyczna od Partii Republikańskiej. Wybór pomiędzy nimi jest polityczną fikcją, ale dzięki JOW-om nie dopuszczają one na scenę polityczną żadnej rzeczywistej alternatywy.

Systemy zachodnie dążą do sytuacji dwupartyjnych, bo to ułatwia kontrolę sceny ze strony metawładzy. W Polsce też mamy już de facto taki system dwupartyjny, oparty na duopolu PO-PiS. Nasze państwo trzeba jak najszybciej wyrwać z tych kleszczy, zanim JOW-y utrwalą ich dwuwładzę na wieki. Jeżeli chcemy choćby tylko odtworzyć w polskim parlamencie prawdziwą debatę polityczną (rozumianą jako spór faktycznie różniących się od siebie poglądów na bieg spraw publicznych i państwo), nie mówiąc już o rzeczywistej poprawie, musimy rozbić system dwupartyjny i dopuścić do głosu inne i nowe opcje, a więc popierać wszelkie te zmiany prawa wyborczego, które POPIS osłabią, a daj Boże, i zniosą.

Takim rozwiązaniem byłaby np. ordynacja proporcjonalna z przeliczaniem głosów metodą Hare’a-Niemeyera lub metodą Sainte-Laguë, maksymalizująca liczbę stronnictw obecnych w parlamencie.

Dyktat partyjnych kierownictw przełamałoby zapewnienie wyborcy możliwości jednoczesnego głosowania na kandydatów z różnych ugrupowań, tak jak w irlandzkim systemie pojedynczego głosu przechodniego (STV) czy w szwajcarskim systemie „pióropusza” (panachage).

Jednomandatowe okręgi wyborcze to rozwiązanie prymitywne i najgorsze, gorsze nawet niż obowiązująca w Polsce w wyborach do Sejmu ordynacja proporcjonalna z przeliczaniem głosów metodą d’Hondta, która faworyzuje ugrupowania największe, czyli najbardziej skorumpowane, zdewaluowane i nijakie.

Należy także zadać sobie bardzo praktyczne pytanie: Dlaczego narody takie jak Niemcy, Szwajcarzy, Żydzi lub Skandynawowie nie wprowadzają u siebie JOW-ów? Czyżby byli głupsi od nas? A może umieją lepiej myśleć i liczyć?

Autor: Bogusław Jeznach

Źródło: https://pekokantylichwiarz.wordpress.com/2015/09/03/boguslaw-jeznach-przeciw-jow-om/

Advertisements

3 thoughts on “JOW-y to prymitywne rozwiązanie, które ułatwia kontrolę sceny politycznej przez ukrytą władzę

  1. Hattori Hanzo pisze:

    Zgoda 100%, JOWy to pułapka.

    Lubię

  2. starski pisze:

    Wszystko to co pisze autor to jest jedna wielka ściema. W JOWach nie jest ważne kto do jakiej partii należy, bo tam nie ma partyjnego nakazu jak kto ma glosowac(tak jak teraz). Tam poseł głosuje tak jak obiecał w wyborach i odpowiada za to przed swoimi wyborcami nie przed partią do której należy. Jak wyborców okłamie to nie dostanie ich głosów w następnych wyborach. Teraz się o to nie martwi bo to nie wyborcy decydują tylko partia kto się do koryta dostanie. I tyle w temacie.

    Lubię

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: