Nie można dwóm panom służyć – świadectwo

2

24 kwietnia 2015 - autor: G

Zastanawiałam się często, jak to się dzieje, że katolicy, którzy się nawrócili – czy to przez głoszenie protestanckich ewangelizatorów, czy dzięki protestanckim programom formacyjnym przejętym przez ruch Światło-Życie czy Odnowę w Duchu Świętym, czy może jakiś kurs ewangelizacyjny stworzony przez anglikanów, a zaadoptowany przez katolików – nadal tkwią w  kulcie Eucharystii i Maryi.

Jeśli patrzysz na dzisiejszy świat,

dostrzegasz zapewne dążenie do globalizacji. Nie tylko w przemyśle, nie tylko w bankowości i ogólnie finansach. Dąży się do jednego globalnego języka, jednej globalnej waluty, jednego globalnego rządu. Podobnie jest z religią. Ogólnoświatowe zjednoczenie ma się dokonać w imię pokoju, jedności, i… pod znakiem Eucharystii. Królowa Niebios objawia się wszędzie na całym świecie, nazywając siebie Matką Eucharystii.

Wiesz, mnie osobiście bardzo zastanawia to, co ma wspólnego Jezus Chrystus z Sziwą, afrykańskimi demonami czy indiańskimi duchami, Koranem czy świętymi runami. Co ma wspólnego Eucharystia z ofiarami dla bogini Kali, rytualnymi mordami czy czarami?

U mnie był to proces,

rozłożony na ponad 20 lat. Dlatego mówię, że to dłuuuugie świadectwo. Jezusa spotkałam osobiście w wieku 24 lat. Chorobałam na nerwicę serca. Mama zabrała mnie na stadion, gdzie miało być spotkanie z jakimś charyzmatykiem posługującym darem uzdrowienia. Charyzmatyk nie przyjechał, bo wizy nie dostał, ale był lud Boży, który uwielbiał Jezusa pieśnią i modlitwą. Tak, zostałam uzdrowiona. I zaczęła się moja przygoda z Bogiem. Zapragnęłam Go poznać. Znalazłam grupę studencką, która spotykała się w mojej rodzinnej parafii.  W wakacje pojechałam z nimi na Oazę i tam wyznałam Jezusa swoim Panem i Zbawcą. Potem powoli odkrywałam swoje powołanie. Już rok później wiedziałam, że Pan wzywa mnie do ewangelizacji. Zrobiłam jedną międzynarodową szkołę ewangelizacji, w Polsce, pojechałam na misje. Potem długo nie mogłam znaleźć pracy w swoim zawodzie, poszłam na studia teologiczne z zamiarem studiowania misjologii. Znalazłam pracę w szkole jako katecheta. Po dwóch latach zrezygnowałam ze studiów, bo… traciłam przez nie wiarę! Pojechałam za to na kolejną szkołę ewangelizacji, do Niemiec. Byłam tam pół roku, potem znów misje.

Ewangelizowaliśmy w Polsce.

I tam na jednej placówce po raz pierwszy spotkałam się z tym zjawiskiem. Był tam człowiek, szafarz Najświętszego Sakramentu. A jednoczesnie był bioenergoterapeutą, zajmował się ezoteryką i wyznawał ogólnie filozofię New Age. Spotkałam też inne osoby, zaangażowane w ruch charyzmatyczny na przykład, które były jednoczesnie mistrzami Reiki, a przy tym np katechetami czy szafarzami Najświętszego Sakramentu.

Potem już w Holandii spotkałam się z tym na większą skalę.

Poszłam kiedyś na mszę do kościółka w mojej wsi. A tam? No jak w pysk strzelił, liturgia New Age! Kadzidełka, Jezus jako Przebudzenie, Oświecenie, Mistrz duchowy, ale nie Pan i Zbawiciel. I nie było nawet czytań mszalnych z Biblii, tylko jakies opowiadania, Pablo Coelho czy coś w tym stylu. Nie było części stałych, tylko jakieś wierszyki i piosenki. Poszłam z tym do mojego proboszcza (jeździliśmy wtedy do miasta do kościoła). I mówię mu, co się dzieje, czy z tym do biskupa nie trzeba iść. On mi na to, że biskup wie, bo w 80% parafii w biskupstwie to się dzieje. Dopóki nie składają ofiar ze zwierząt, nie gwałcą dzieci na ołtarzach, to biskup nie zareaguje. Hm…

Dwa lata temu rozpoczęłam pracę jako e-trener na portalu ewangelizacyjnym.

Przychodzili różni ludzie, poszukujący, ale w większości katolicy. Portal był ekumeniczny, pracowali tam i katolicy, i protestanci. No i tu spotkałam jeszcze co innego. Młode dziewczęta, katoliczki bardzo religijne, uwikłane w metody kontroli umysłu, magię, jasnowidzenie.

Zaczęłam sobie stawiac pytania:

jak to możliwe? Być tak blisko Eucharystii, żyć pełnią życia Kościoła, a jednocześnie być tak mocno zaangażowanym w tego typu praktyki. Że to się z sobą nie gryzie! Zaczęłam szukać, by znaleźć odpowiedź, o co tu chodzi. I wtedy trafiłam na ten film o objawieniach maryjnych.

Zaczęłam słuchać Rogera Oaklanda, Derka Prince’a. Obraz stawał się coraz jaśniejszy.

Na  portalu ewangelizacyjnym

prowadziłam przez niemal rok jedną kobietę, katoliczkę. Przeszłam z nią przez wszystkie dostępne tam kursy – i nic! Nie byłam w stanie do niej dotrzeć, jak grochem o ścianę. O co się rozbijałam? O zbawienie z sakramentów, o Eucharystię. Pewnego dnia przyszła na czat zaniepokojona, że w nocy rodzice przybiegli do niej do pokoju, bo jakieś licho się po domu tłukło. Potem powiedziała, że to nic, że to zmarła ciocia tego dnia i w taki sposób dawała o sobie znać. Potem mówiła mi, że u niej w pracy też straszy (pracuje w hotelu), że inni się boją, ale ona nie, bo tych „duszyczek czyśćcowych” to się bać nie trzeba, wystarczy im Zdrowaśkę czy różaniec obiecać i są bardzo wdzięczne i pomagają. I że ona je często prosi o pomoc.Hm…

Parę tygodni później na tym samym portalu spotkałam dziewczynę, która twierdziła, że jest ateistką. Przyszła z pytaniem, czy Bóg wogóle istnieje, co my tu wogóle robimy, jaki sens to ma. Spytałam ją, czy chce się tego dowiedzieć. Chciała. Nie pytając o nic. Zaproponowałam jej kurs „Dlaczego Jezus”.Ona się zapisała, i tak zaczęłyśmy razem podróż ku poznaniu Jezusa. W trakcie kursu wyznała mi, że jest złodziejem, z wyrokiem, alkoholiczką, mieszka z matką alkoholiczką, jest uwikłana w New Age. Dziewczyna od pierwszego wejrzenia zakochała się w Biblii. Zaczęła ją dosłownie pochłaniać. Po miesiącu wyznała Jezusa swoim Panem i Zbawcą. Zanim ukończyłyśmy kurs, została ochrzczona Duchem Świętym, w domu, w czasie czytania Biblii i modlitwy. Jako że w dzieciństwie babcia prowadziła ją do KRK, i tylko ten kościół znała, postanowiła iść do spowiedzi. Ksiądz na powitanie wykpił ją, mówiąc, że ktoś taki jak ona to się nie nawraca. Przeżyła mocno to odtrącenie, ale powiedziała księdzu, że Bóg go kocha. Od tej pory ksiądz zwiewał na jej widok 😀 Zaproponowałam jej wspólnotę Odnowy, była parę razy na spotkaniu, ale dojazd był dla niej trudny, więc szukała czegoś bliżej. I tak poznała protestantów. Dziś mija rok, od kiedy jest w tym Kościele. Niedawno przyjęła chrzest. Ewangelizuje. Prowadzi szkółkę niedzielną. Jest prawdziwym Dzieckiem Bożym, a Pan codziennie dokonuje cudów w jej życiu. Ja tu NIC nie zrobiłam. Tylko zaproponowałam jej czytanie Biblii. Tak jak przy tej poprzedniej orałam ciężko na ugorze, tak tu Pan za mnie wszystkiego dokonał.

U mnie osobiście

przebudzenie  dokonało się w ciągu jednego roku – po tym, jak ponad 40 lat byłam w KK – gdy przestałam codziennie przystępować do komunii i… zaczęłam czytać codziennie Pismo. Zastąpiłam zjadanie opłatka prawdziwym Chlebem z Nieba. I wtedy uszy i oczy mi się otworzyły. Ale dopóki trwałam pod magią Eucharystii, nie mogło się to dokonać, bo bóg tego świata zaślepiał mój umysł.

Dziś dochodzę do takich wniosków:

Otóż Królowa Nieba jest demonem. A Eucharystyczny Chrystus to fałszywy mesjasz, przed którym sam Jezus ostrzegał w Ewangelii Mateusza w 24 rozdziale.  I jako tacy mają władzę, mają magiczną moc, mogą czynić cuda i znaki,  mogą podrabiać i mistyfikować dzieła Ducha Bożego. I dopóki jesteś w ich mocy,  głodu Słowa Bożego nie odczujesz. Jesteś w mocy tego, który zwodzi. Dopóki adorujesz Eucharystię i karmisz się Hostią, kłaniasz się obrazom i figurom, popełniasz grzech bałwochwalstwa.  Fałszywy mesjasz i jego słudzy będą Ci wmawiać, że to on jest prawdziwym Bogiem, że Biblia jest Twoim wrogiem, a wszyscy, którzy biblijnie wierzą, nienawidzą prawdziwego, objawionego i jedynego Kościoła zbudowanego na Piotrze i Tradycji.

Zastanów się jednak: jak to możliwe?

Być tak blisko Eucharystii, żyć pełnią życia Kościoła, a jednocześnie być tak mocno zaangażowanym w  praktyki ezoteryczne, okultystyczne, spirytystyczne, czary, magię, Reiki, zabobony, New Age. Że to się z sobą nie gryzie! Jak to możliwe, dwom panom służyć, być jednocześnie zaangażowanym katolikiem i zaangażowanym spirytystą. Jezus wyraźnie mówił, że ciemność i światłość nie mogą współistnieć razem.

A może to nie dwóch różnych panów, a jeden i ten sam??

Ja szukałam odpowiedzi na te pytania w Słowie Bożym. I znalazłam. A Ty je już znasz?

Za: http://mystory.me/story/annadevink/pl/

Reklamy

2 thoughts on “Nie można dwóm panom służyć – świadectwo

  1. Magdula pisze:

    sama prawda w tym świadectwie..

    Polubienie

  2. luc777 pisze:

    New age, spirytyzm, charyzmania, ekumenia – to powiązane czynniki które mogą stworzyć podwaliny pod kościół nowego porządku świata. Uważajcie na to.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.

  • 809,626 wyświetleń
%d blogerów lubi to: