Grób apostoła Piotra

22 lutego 2015 - autor: G

Mimo braku jakichkolwiek dowodów, że apostoł Piotr dotarł do Rzymu, w środowisku rzymskokatolickim i nie tylko powtarzane są często bezmyślnie legendarne przekazy służące doktrynie supremacji rzymskiego biskupa. Jednak w roku 1958 w Jerozolimie ukazała się książka autorstwa katolickich archeologów franciszkanów pt: „Gli Scavi del Dominus Flevit”. Udokumentowane w niej zostało znalezisko tzw. ossariów, w których przechowywano kości zmarłych po wydobyciu ich z miejsca pochówku po rozkładzie ciała. Na jednym z nich widnieje aramejski napis: „Szymon syn Jonasza”, por. Mat. 16:17.

Znaleziska dokonano na terenie klasztoru franciszkanów znajdującego się na Górze Oliwnej w miejscu zwanym „Dominus Flevit” (gdzie zakłada się, że Jezus płakał nad Jerozolimą).

Historię odkrycia ilustrują pochodzące z książki fotografie. Na pierwszej z nich widnieją imiona postaci biblijnych, jakie zapisane zostały na znalezionych w wykopaliskach ossariach. Imiona Marii i Marty znaleziono na jednym z pojemników, a na innym w bezpośrednim sąsiedztwie ich brata Łazarza odnaleziono szczątki św. Piotra. Według opinii znanego naukowca z Uniwersytetu Hopkinsa w Baltimore, dr Albright’a, napis ten wskazuje na okres sprzed zburzenia Jerozolimy przez Tytusa w roku 70 A.D.Odkrycie to wywołało zrozumiałe zażenowanie wśród hierarchii watykańskiej, co dobrze oddaje życzenie ówczesnego papieża Piusa XII po tym, jak został osobiście zapoznany z odkryciem przez współautora książki, ks. Bagatti: „Cóż, będziemy musieli coś zmienić, póki co, nie róbcie rozgłosu.”

Wkrótce watykański gabinet cieni i luster poszedł w ruch i kilka lat później na cały świat trąbić zaczęto o odkryciu grobu św. Piotra pod bazyliką św. Piotra w Rzymie, zbudowaną na miejscu pogańskiego cmentarzyska. Teraz w niezidentyfikowanych szczątkach szkieletu, który okazał się należeć do kobiety, watykańska fantazja szuka desperacko „dowodu” na poparcie swojego dogmatu supremacji biskupa Rzymu. Jednak nie wszyscy w Watykanie dali się zauroczyć sensacyjnym „odkryciem” pani profesor Margherity Guarducci. Jej fantastyczna historia dowodzi, jak bardzo tonący gotów jest chwytać się wszystkiego. W artykule opublikowanym przez kalifornijski Palo Alto Times 9 maja 1967 roku, poświęconym sprawie niedawnego odkrycia pani profesor, znajdujemy takie zdanie monsiniora Josepha Ruysschaerta, wiceprefekta Biblioteki Watykańskiej: „Mamy zbyt wiele niewiadomych” oraz „Brak jest ciągłości historii kości. Nie mamy historycznego dowodu. Mogą one należeć do byle kogo.” Przez chwilę zdawało się, że Watykan przystał na zdanie monsiniora, gdyż jak dotąd oficjalnie nie uznał kości za należące do św. Piotra – kontynuuje autor artykułu. Nie przeszkodziło to jednak cieszyć się znaleziskiem kości Piotrowych do czasu, gdy dalsze badania wykazały, że były to kości kobiety. Fakt ten wyszedł na światło dzienne w artykule opublikowanym 27 lipca w San Francisco Chronicle z 1968 roku. Lecz na tym nie koniec. Rok później papież traktuje kości odkryte przez prof. Margheritę jak swoje własne, to jest św. Piotra. Kiedy pierwotnie znaleziono kości, nie przywiązywano do nich wielkiej wagi i w takim stanie rzeczy przekazano je do magazynu. Jednak kiedy pierwszy zestaw kości okazał się tragicznym niewypałem, powstała próżnia, którą należało szybko czymś wypełnić. Ponownie zwrócono się do magazynu kości jako jedynej nadziei na sukces. Pojawił się promyk nadziei, gdy udało się zgromadzić kości, ale bez czaszki, co mogłoby zgadzać się z rzekomą głową św. Piotra znajdującą się od wieków pod strażą w kościele św. Jana na Lateranie. Z obfitej mieszaniny pomysłów, domniemań, teorii i pobożnych życzeń wyłoniła się w miarę logiczna historia. Została ona ogłoszona przez papieża Pawła jako prawda Ewangelii, że te oto są prawdziwe kości św. Piotra, a większość wiernych to przyjęła. Jakiś czas wszystko szło dobrze, aż pojawił się szkopuł. Tym razem okazało się, że kości, jakie wiązały się z głową uważaną przez wieki za będącą własnością św. Piotra, nie pasują do odnalezionych niedawno kości św. Piotra. Powstał straszny dylemat. Albo przyznać, że kości odnalezione przez prof. Margheritę to fałszerstwo, albo uczynić to samo w stosunku do czaszki uznawanej na przestrzeni wieków za autentyczną przez setki papieży. Postanowiono rozstać się z przeszłością, by nie wystawiać się na pośmiewisko teraźniejszości. Prof. Margherita twierdzi w artykule, jaki pojawił się w Manchester Guardian oraz San Francisco Chronicle z 27 lipca 1968 roku, że uznawana za autentyczną czaszka św. Piotra „jest falsyfikatem”. Jak kontynuuje artykuł: „setki papieży i miliony katolików, którzy przyjęli i czcili tę czaszkę, stali się niewinnymi ofiarami innej wczesnej tradycji.”

Jednak najbardziej zdumiewające stwierdzenie w długim artykule brzmi: „profesor nie poddała ich (kości Piotra) nowoczesnym testom naukowym, które umożliwiłyby właściwe określenie wieku, ponieważ obawiała się, że proces ten zredukowałby je do pyłu.” Jak zatem można mówić o naukowym badaniu kości, nie poddając ich naukowemu badaniu na wiek? Niewątpliwie będzie to zadanie dla kolejnych pokoleń naukowców. Każdy naukowiec badający kości wie, że nie trzeba poddawać badaniu całego szkieletu, by określić jego wiek. Wystarczy do tego celu część piszczeli bądź żebra. Wygląda raczej na to, że chroni ona w ten sposób swojego św. Piotra przed kolejnym nieszczęściem, jakie mogłoby wywołać „niewłaściwe” odczytanie wieku jego kości. Watykan oraz inni obliczyli na podstawie istniejących dowodów, że Piotr dożył 80 bądź 82 lat i umarł około roku 62 lub 64 A.D. Lata te zgadzają się doskonale, jak i wszystko inne, ze szczątkami odnalezionymi na chrześcijańskim cmentarzysku na Górze Oliwnej oraz ossarium, na którym w „wyraźny i piękny sposób napisano”: Simon Bar Jona w języku aramejskim.

Jak to często widzimy, rzetelność historyczna w kościele Rzymu ma niewielką wartość. Jak informuje dr Glueck – archeolog i dziekan Hebrew Union Collego w Cincinnati – nie ma najmniejszej wątpliwości, że przez wieki kościół rzymsko-katolicki zakupywał nieruchomości uważane za święte zabytki lub miejsca, nie troszcząc się zbytnio o ich biblijną autentyczność. I tak np. księża twierdzą, że grób Jezusa znajduje się wewnątrz murów Starej Jerozolimy w otworze w ziemi, podczas gdy Biblia informuje, że grób Pański był wykuty w skale, a wejście do niego było zasłonięte kamieniem od frontu, a nie na dole. Kiedy w roku 1950 Pius XII ogłosił najnowszy dogmat wiary katolickiej o wniebowzięciu Maryi, kościół katolicki w Jerozolimie szybko sprzedał grób Maryi kościołowi Armenii, choć jak większość wie w Efezie znajduje się inny grób Maryi. Z grobem apostoła Piotra sprawa nie jest już taka prosta. Sprzedaż zbywającego grobu nie wchodzi przecież w rachubę. Odkryte w latach 50. cmentarzysko na Górze Oliwnej wykazuje unikalnie wczesnochrześcijański charakter. Brak w nim jakichkolwiek symboli arabskich, żydowskich czy katolickich. Dr Glueck nie ukrywa, że odkrycie to jest szczególnie niewygodne, gdyż wytrąca argument o rzekomym pobycie apostoła Piotra w Rzymie oraz jego męczeńskiej śmierci w mieście na siedmiu wzgórzach. Kościół katolicki utrzymuje, że Piotr spędził w Rzymie 25 lat (od 41 do 66 A.D.) Jednak Biblia mówi co innego. Skrupulatnie opisuje wizyty apostoła Piotra wśród żydowskich gmin w Cezarei i Joppie w Palestynie, usługującego w domu setnika Korneliusza, który był położony 1800 mil od Rzymu. Niedługo potem, około roku 44 A.D., Piotr znalazł się w więzieniu w Jerozolimie, wtrącony tam przez Heroda. W latach 46 A.D. do 52 A.D., jak czytamy w 14 rozdziale Dziejów Apostolskich, nadal przebywał w Jerozolimie, każąc o różnicy między prawem a łaską. Saul został nawrócony w roku 34 A.D. i jako apostoł Paweł po trzech latach udał się do Jerozolimy zobaczyć się z Piotrem (Galacjan 1:18). W 51 roku A.D., po czternastu latach, udał się ponownie do Jerozolimy, zastając tam Piotra. Następnie spotyka go w Antiochii, gdzie udziela mu publicznej nagany (Galacjan 2:11).

Ale i wśród katolików zdarzały się słyszeć głosy rozsądku. Na soborze watykańskim w roku 1870 rzymskokatolicki biskup, Strossmayer, w swojej wielkiej mowie przeciw nieomylności papieskiej w obecności papieża tak oto podsumował swój argument: „Scalinger, jeden z najbardziej uczonych ludzi nie waha się stwierdzić, że episkopat i rezydencja Piotra w Rzymie powinny zostać zaklasyfikowane do kategorii śmiesznych legend.”

Euzebiusz, nadworny biskup cesarza Konstantyna, spisał historię kościoła do roku 325 A.D. Pisze on, że Piotr nigdy nie był w Rzymie. Historia ta została przełożona z oryginalnego języka greckiego, w jakim została napisana, na łacinę przez św. Hieronima (zm. w 420 r.). W tłumaczeniu tym pojawiła się fantastyczna historia o rezydencji Piotra w Rzymie. Tradycyjna praktyka umieszczania w oryginalnych tekstach interpolacji późniejszych kopistów i kurialistów trwa do dzisiaj. Stąd absurdem jest budowanie swojego fundamentu wiary na takich „tradycyjnych” przekazach zamiast na solidnym, niezmiennym fundamencie Bożego Słowa – Biblii.

Naciągane wysiłki, by przenieść apostoła Żydów ze Wschodu na terytorium Pawła w Rzymie, by tam zrobić z niego męczennika, niegodne są poważnego traktowania w świetle całego dostępnego materiału dowodowego. W żadnym z listów Pawła nie ma najmniejszej wzmianki, że Piotr był kiedykolwiek w tym mieście. Wszelkie odmienne twierdzenia, pochodzące z późniejszych wieków, są fantastycznymi pogłoskami. Papiestwo nie zostało uznane aż do drugiej połowy VIII wieku za Pepina III.

Wielki protestancki historyk, Schaff, twierdzi, że pomysł, jakoby Piotr znalazł się w Rzymie, jest nie do pogodzenia z milczeniem Pisma Świętego, a nawet z samym faktem listu apostoła Pawła do Rzymian. W roku 58 A.D. Paweł napisał list do Rzymian, w którym wymienia imiona 28 przywódców kościoła w Rzymie (Rzym 16:7). Należy zatem wywnioskować, że podchodząc do sprawy z wyłącznym obiektywizmem, trzeba przyjąć, że Piotr nigdy nie dotarł do Rzymu. Paweł żył i pisał z Rzymu, jednak stanowczo twierdził, że „Tylko Łukasz jest ze mną” 1 Tym 4:11.

Post Scriptum. Wkrótce po ukazaniu się artykułu opisującego odkrycie szczątek Piotra w Jerozolimie franciszkanie w klasztorze na Górze Oliwnej zaprzestali udostępniania zwiedzającym możliwości obejrzenia znaleziska dokonanego na terenie znanym jako „Dominus Flevit.”

Za: http://www.knp.lublin.pl/pl/artykuly/nauka-a-biblia/141-sw-piotr-w-rzymie.html
Reklamy

  • 787,274 wyświetleń
%d blogerów lubi to: